Artykuły

Nie zabieraj się do takich rzeczy sama, czyli o początkach projektu Mokuteki

Magda Adamowicz dzieli się historią, która dała początek projektowi Mokuteki. Pracując jako coachka, szybko zetknęła się z emocjami, które rzadko wybrzmiewają otwarcie: bezsilnością, gniewem, czy lękiem. Stało się dla niej jasne, że klasyczne modele coachingowe nie działają w warunkach permanentnego kryzysu, jakim jest wojna w Ukrainie. Z Pauliną Jędrzejewską opracowała program dla osób wspierających liderki i liderów organizacji prawnoczłowieczych, które w takich realiach działają.

W 2023 roku temu mój znajomy, prezes średniej wielkości NGO, zapytał mnie, czy chciałabym być dla niego kimś, kto go wysłucha i pomoże mu, gdy czuje się osamotniony w swojej liderskiej rol. Nie zastanawiałam się długo. Zaintrygowała mnie wizja wsparcia kogoś w przemyśleniu sposobu zarządzania organizacją oraz radzenia sobie z codziennymi dylematami i wyborami, przed którymi staje. Od tego zaczęła się moja przygoda z coachingiem.

Trudne emocje

Chociaż coaching jest często stosowany w świecie biznesu, to w 3. sektorze pozostaje stosunkowo mało znaną metodą pracy. Od początku mojej praktyki spotykam się z uczuciami bezsilności, gniewu, strachu i niepokoju moich klientek i klientów. Rozumiem te emocje aż za dobrze. Dzięki ponad 20-letniemu doświadczeniu pracy na rzecz praw człowieka widziałam na własne oczy, jak bezwzględne potrafią być wymagania wobec organizacji pozarządowych. Misje napędzane pasją, ciągłe kryzysy, przeszkody polityczne i niewystarczające środki. Sama doświadczyłam tej presji: frustracji, gdy zmiany idą zbyt długo, wyczerpania wynikającego z dawania z siebie tak wiele ze świadomością, że to kropla w morzu potrzeb, oraz bólu, gdy czynniki zewnętrzne – jak restrykcyjne regulacje lub (jak ostatnio) nagłe wycofanie już obiecanego finansowania przez donora – blokują nasze wysiłki.

W Aramincie prowadzimy program rezydencji w Berlinie, w ramach którego zapewniamy odpoczynek i wytchnienie osobom aktywistycznym z tych miejsc w Europie i Azji, gdzie prawa człowieka są zagrożone i łamane. Rozmowy z liderkami i liderami ukraińskich organizacji prawnoczłowieczych pozwoliły mi uznać, że coaching stworzy im bezpieczne warunki, by mogły się wzmocnić. Jednocześnie czułam, że dzięki temu przyczyniamy się do wsparcia społeczeństwa obywatelskiego w ogarniętej wojną Ukrainie. 

Potrzeba odpowiednich narzędzi

Wiedziałam, że nie będzie łatwo, zwłaszcza biorąc pod uwagę ograniczoną dostępność adekwatnych metod pracy i narzędzi przydatnych w coachingu osób borykających się z traumą, zespołem stresu pourazowego, a także wypaleniem zawodowym. Klasyczne modele coachingu stosowane w warunkach wojny często wydają się trywialne lub są oderwane od rzeczywistych potrzeb. Konieczne są zatem rozwiązania dostosowane do kontekstu permanentnego kryzysu.

Kiedy spotykam się z sytuacjami, gdy brakuje zasobów i wsparcia, mobilizuję się do działania. Tym razem nie było inaczej – uważałam, że konieczne jest zebranie i zaadaptowanie takich metod coachingowych, które mogłyby naprawdę pomóc wielu osobom funkcjonującym w warunkach wojny. Kiedy zaczęłam przygotowania, pewien mądry człowiek doradził mi: „Nie zabieraj się do takich rzeczy sama”. Zwróciłam się więc do Pauliny Jędrzejewskiej, prezeski Fundacji Culture Shock z propozycją współpracy. Nie mogłam podjąć lepszej decyzji. Obie wiedziałyśmy, że największy sens będzie miało przygotowanie grupy osób już działających na rzecz społeczeństwa obywatelskiego w Ukrainie, by mogły wspierać liderki i liderów. Dzięki długoletniemu doświadczeniu Pauliny i całego zespołu stworzyłyśmy koncepcję i program szkoleniowy Mokuteki

Nowa perspektywa

W ramach Mokuteki dostosowałyśmy opracowane w Fundacji Culture Shock narzędzia coachingowe oraz praktyki przeciwwypaleniowe do kryzysowych realiów. Nasz program szkoleniowy uwzględnia wiedzę o traumie, wypaleniu i kulturze organizacyjnej. Przygotowujemy coachki, tak by wspierały osoby liderskie i organizacje, by te mogły lepiej radzić sobie w warunkach kryzysu. A co za tym idzie by społeczeństwo obywatelskie było silniejsze w czasie wojny i po niej. Tylko takie ugruntowane i odporne organizacje będą w stanie naprawdę pomagać innym oraz same przetrwać.